Unijne ramy polskiej energetyki

8 maja 2015

Polska powinna mieć swój pomysł na energetykę. Ważne jednak, by nie był on sprzeczny z zewnętrznymi, zamykającymi nam pewne ścieżki ramami, które nakreśla Unia Europejska. W tym kontekście warto zastanowić się, jakie obszary unijnych działań w sposób szczególnie istotny definiują ich kształt.


Cztery filary unijnych ram


Pierwszym z nich jest środowisko. Musimy mieć na uwadze regulacje odnoszące się do czystości powietrza. Określają one – mówiąc kolokwialnie – co i ile kominy naszych instalacji mogą wydmuchać w powietrze. Uderza to bez wątpienia w energetykę węglową, a w pewnym stopniu również i gazową. Bądźmy także świadomi nowych przepisów dotyczących zarządzania wodami. Ograniczają one możliwości powstawania wielkich, chłodzonych wodą elektrowni. Generalnie w Europie coraz trudniej jest budować obiekty pozostawiające duży ślad środowiskowy – idziemy w kierunku eliminacji wielkoskalowych inwestycji z naszego kontynentu.


W Europie coraz trudniej jest budować obiekty pozostawiające duży ślad środowiskowy – idziemy w kierunku eliminacji wielkoskalowych inwestycji z naszego kontynentu.

Drugi aspekt odnosi się do konkurencji. Polityka UE w tym zakresie będzie nam ograniczała pole manewru przy budowaniu naszego pomysłu na energetykę. Standardem jest, że nie można przeznaczać pieniędzy publicznych na dostosowywanie sektora energetycznego do unijnych norm. Polska w tej kwestii była do tej pory wyjątkiem, lecz – zgodnie z zapisami Traktatu Akcesyjnego – niedługo się to skończy. Nie przyzwyczajajmy się więc do obecnego stanu rzeczy. Zdajmy sobie sprawę, jak ograniczone są możliwości pomocy publicznej dla polskiego górnictwa oraz że coraz mniej jest opcji jej udzielania wszelkim technologiom energetycznym, włączając w to OZE. Krajowe systemy wsparcia energetyki odnawialnej będą bowiem eliminowane na rzecz wspólnego europejskiego rynku. Bardzo ostre zasady pomocy publicznej odnoszą się również do rynków mocy.


Unijna polityka konkurencji będzie coraz bardziej ograniczała możliwości udzielania pomocy publicznej wszelkim technologiom energetycznym, włączając w to OZE.

Trzecim czynnikiem wpływającym na kształt unijnych ram są kwestie klimatyczne. W projekcie Unii Energetycznej dekarbonizacja jest zapisana niejako znakiem wodnym – nie ma konkretnego sformułowania, które by jej dotyczyło, lecz jest to oczywista, długoterminowa tendencja. Świadczy o tym chociażby reforma systemu EU ETS po 2020 r. Cena emisji będzie wliczana w cenę energii, co przełoży się na sytuację węgla i gazu. Duże państwa Wspólnoty traktują eliminację paliw kopalnych jako pewnik. W tym kontekście – jeśli chodzi o grę europejską – Polska gra w za wysokiej lidze. Nauczyliśmy się w ostatnich latach, jak uzgadniać twarde stanowisko państw Grupy Wyszehradzkiej przy udziale Bułgarii i Rumunii, przez co dotychczas udawało nam się przechylać pewne regulacje na naszą korzyść. Coraz trudniej będzie nam jednak dalej prowadzić uzgodnienia w tej grupie. Nasze interesy energetyczno-klimatyczne powoli zaczynają się rozjeżdżać, co pokazała np. dyskusja na temat Unii Energetycznej.


Dekarbonizacja jest w unijnych dokumentach zapisana niejako znakiem wodnym – nie ma konkretnego sformułowania, które by jej dotyczyło, lecz jest to oczywista, długoterminowa tendencja.

Ostatnie zagadnienie związane jest bezpośrednio z energią. Priorytetem w tym zakresie jest budowa wspólnego europejskiego rynku. Nie chodzi tu jedynie o połączenie rynków państw członkowskich od strony fizycznej. UE dąży do tego, by systemy wsparcia OZE oraz rynki mocy harmonizowały się, a możliwość ich wykorzystywania była ograniczana. Istotną kwestią jest również to, że zmierzamy do zmiany modelu rynku energii w Europie. Raczej będziemy obierali kierunek decentralizowania energetyki oraz stawiania na OZE. Jest to de facto internalizacja niemieckiego modelu rynku w rodzaju Energiewende.


Energetyka na szczeblu unijnym będzie szła w kierunku budowy jednolitego rynku energii oraz decentralizacji i stawiania na OZE.

Jaki scenariusz dla polskiej energetyki?


Skoro znamy nasze uwarunkowania, to co możemy zrobić? Jasnym jest, że coraz mniej możliwy staje się scenariusz niskich cen energii. Jednakże dzięki zwiększaniu efektywności energetycznej można sprawić, by obniżył się jej koszt. Jest to jeden z obszarów, który moglibyśmy w polskiej energetyce rozwijać, wykorzystując do tego technologie związane z IT, jak na przykład inteligentne sieci czy liczniki. Możemy stawiać również na rozwiązania okołoenergetyczne, dotyczące np. elektryfikacji transportu, co obniżyłoby naszą zależność od importu paliw. Mamy do tego dobre fundamenty w postaci mocnych firm budujących autobusy elektryczne. Nie porzucajmy jednocześnie naszej wiedzy oraz doświadczenia w technologiach węglowych – nawet jeśli będzie zmniejszał się na nie popyt w Polsce, to możemy zwiększać ich sprzedaż na świecie.


Ważne, byśmy uzmysłowili sobie, że jeszcze przez jakiś czas będziemy w stanie znaleźć środki na modernizację polskiego sektora energetycznego. Mogą one pochodzić m.in. z funduszy strukturalnych czy ze sprzedaży pozwoleń ETS. Musimy tylko rozwiązać dylemat, w którą stronę chcemy pójść i jak uformować energetykę przyszłości w polskim wydaniu. Przy tym wszystkim bądźmy jednak świadomi, że powinien to być dla nas dopiero drugi krok – najpierw ustalmy, jaki jest nasz pomysł na gospodarkę, a dopiero później w ten model wpiszmy energetykę.


Bądźmy świadomi, że modernizacja polskiej energetyki powinna być dopiero drugim krokiem – w pierwszej kolejności ustalmy, jaki jest nasz pomysł na gospodarkę.

O autorze:

Krzysztof Bolesta
dyrektor ds. badań, Polityka Insight

Ekonomista. Od 2012 do 2015 r. Główny Doradca Ministra Środowiska ds. Energii i Klimatu. Wcześniej od 2008 r. w Dyrekcji Generalnej ds. Energii, gdzie zajmował się rynkami węgla, ropy naftowej, technologią CCS oraz infrastrukturą energetyczną. Od 2004 r. pracownik Komisji Europejskiej, najpierw w Dyrekcji Generalnej ds. Konkurencji, w której oceniał programy pomocy publicznej w zakresie energii i ochrony środowiska. Karierę zaczynał w 2000 r. jako specjalista ds. rynków energii w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Uczestnik negocjacji akcesyjnych. Członek zespołów powołanych przez Międzynarodową Agencję Energii do przeglądów polityki energetycznej Polski, Czech oraz Luksemburga. Autor publikacji dotyczących głównie kwestii pomocy publicznej dla sektora węglowego. Przetłumaczył na język polski książkę o lobbyingu w środowisku brukselskim – „Machiavelli w Brukseli”.

Inne artykuły tego autora:
07/10/2016 Nie budujmy energetyki na lękach 27/11/2015 Oddemonizujmy unijną politykę klimatyczną 06/09/2013 OZE – tu nie chodzi o klimat