Przemysł kluczem do polskiej energetyki

6 czerwca 2014

25 lat minęło…


Dwie i pół dekady procesu transformacji skłaniają do dokonania pewnych podsumowań w poszczególnych sferach gospodarki. Można odnieść wrażenie, że polska energetyka jest obszarem, którego zmiany dotknęły w stosunkowo niewielkim stopniu – zabrakło ich szczególnie w jej „rdzeniu”. Zainwestowano wprawdzie nieco w nowe źródła mocy, dokonano narzuconych przez Unię Europejską modyfikacji w zakresie rozwiązań regulacyjnych, skonsolidowano i częściowo sprywatyzowano największe grupy energetyczne. Nadal jednak wytwarzanie energii elektrycznej jest oparte na węglu. Nie wypracowaliśmy też modelu strategicznego zarządzania energetyką – tworzone w długotrwałym i silnie zbiurokratyzowanym procesie strategie dezaktualizują się z reguły, zanim jeszcze na dobre powstaną.


W dodatku w sektorze energetycznym stale ścierają się ze sobą interes społeczno­‑gospodarczy państwa (w tym kwestia zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii) z interesem biznesowym działających w nim firm. Nie zawsze są one ze sobą zbieżne, a ich godzenie tylko pozornie ułatwia utrzymująca się silna kontrola właścicielska Skarbu Państwa. Dokonana w ostatnich latach częściowa prywatyzacja wiodących grup energetycznych każe bowiem uwzględniać także interesy mniejszościowych akcjonariuszy, których biznesowy punkt widzenia nie zawsze musi być zgodny z linią nakreśloną przez twórców polityki energetycznej. Sytuację komplikują też dalekie od ideału wzorce napływające z Unii, a brak stabilnych ram europejskiej polityki ekologicznej zniechęca do inwestowania. Wszystko to powoduje, że dla prywatnych inwestorów najbardziej atrakcyjne segmenty rynku (nie tylko w Polsce) to dziś te najbardziej uregulowane, związane z działalnością sieciową, a nie wytwarzaniem.


Energetyka jest obszarem, którego zmiany ostatniego dwudziestopięciolecia dotknęły w stosunkowo niewielkim stopniu – wydaje się, że zabrakło ich szczególnie w jej „rdzeniu”.

Tymczasem rekordowo niska rezerwa mocy oraz wysoki współczynnik dekapitalizacji aktywów wytwórczych wskazują na rosnące ryzyko blackoutów o trudnych do określenia konsekwencjach dla całej gospodarki. Państwo, realizując interes społeczny, bez wątpienia musi zadbać o bezpieczeństwo energetyczne. Jeśli nie jest w stanie stworzyć warunków, w których inwestycje w moce wytwórcze byłby skłonny podejmować sektor prywatny, to powinno zapewnić je w sposób bezpośredni.


Oczywiście, budowanie elektrowni przez państwo nie zwalnia go ze stosowania kryteriów racjonalności w procesie podejmowanych decyzji. Mogą one i – w tym przypadku – wręcz powinny być jednak inne. Konieczne jest tutaj dokonanie szerszej oceny potencjalnych efektów. Zdaniem wielu, wydanie dziesiątków miliardów złotych na inwestycje w energetyce mogłoby zapewnić jej rozwój i przyczynić się do powstania licznych nowych miejsc pracy. Czy jednak korzyści te nie okazałyby się jedynie krótkoterminowe? Czy długofalowymi konsekwencjami nie byłoby większe zadłużenie gospodarki, wyższe ceny energii i zanik wielu dobrych – w dzisiejszych realiach – miejsc pracy w przetwórstwie przemysłowym? Wydaje się, że aby wprowadzić energetykę na stabilne tory rozwoju, zmiana powinna dotyczyć w pierwszej kolejności nie jej samej, ale całej struktury gospodarki.


Zdaniem niektórych, inwestycje w energetyce mają szansę stać się kołem zamachowym całej polskiej gospodarki. Czy pozytywne efekty nie będą jednak krótkotrwałe? Wydaje się, że aby wprowadzić energetykę na stabilne tory rozwoju, zmiana powinna dotyczyć w pierwszej kolejności nie jej samej, ale całej struktury gospodarki.

Modernizacja to także zagrożenie

Warto spojrzeć na energetykę w szerszym ujęciu, uwzględniając jej powiązania z całym systemem ekonomicznym. Z tego punktu widzenia przez ostatnie 25 lat nasz „przestarzały” sektor dobrze wpisywał się w niskokosztowy model konkurowania polskiej gospodarki. Był on w stanie dostarczać energię po względnie niskich cenach, dzięki wykorzystywaniu relatywnie taniego węgla (niegdyś głównie tego z lokalnych zasobów – w części subsydiowanego, obecnie w coraz większej mierze zagranicznego), wysoce zamortyzowanego majątku, jak też nie ponoszeniu kosztów zanieczyszczenia środowiska. Ponadto, utrzymująca się od dziesięcioleci ta sama struktura wytwarzania sprawia, że duża część technologii i know­‑how zapewniana była i jest przez lokalnych dostawców.


Ponieważ dostępność i ceny energii wpływają na względną konkurencyjność poszczególnych sektorów gospodarki, obecność energochłonnych branż jest dziś w Polsce stosunkowo duża. Co więcej, choć generalnie są one relatywnie mało wiedzochłonne, a możliwości wzrostu ich wydajności są ograniczone, to na tle polskiego, słabo zaawansowanego technologicznie przemysłu ich produktywność jest wysoka. Oznacza to, że sektory te zapewniają jedne z najbardziej atrakcyjnych – z puntu widzenia gospodarki – miejsc pracy. Są one nie tylko dobrze płatne, ale też skupione na wytwarzaniu dóbr handlowych, co ma istotne znaczenie z punktu widzenia bilansu handlowego.


Nie może więc dziwić, że transformacja energetyki budzi w Polsce liczne kontrowersje i obawy. Abstrahując od efektów dystrybucyjnych (wygranych i przegranych na poziomie poszczególnych branż czy firm), z punktu widzenia gospodarki jako całości kluczowe jest pytanie: jak przemiana sektora wpłynie na poziom dobrobytu społeczeństwa? Zależy to od tworzonych w gospodarce miejsc pracy. Jeśli w efekcie transformacji energetyki utracimy część z nich lub też zastąpimy dobre jak na dziś miejsca w energochłonnych przemysłach niskowartościowymi stanowiskami w podstawowych usługach i handlu, to na tym procesie stracimy. Dodatkowo, będziemy wówczas coraz bardziej skazani na import towarów, pogłębiający się deficyt handlowy i uzależnienie od zagranicznego kapitału. Jak pokazuje przykład krajów południa Europy – jest to strategia krótkowzroczna i grozi ona poważnym kryzysem.


Jeśli w efekcie transformacji energetyki utracimy część miejsc pracy lub też zastąpimy te dobre jak na dziś, w energochłonnych przemysłach, niskowartościowymi stanowiskami w podstawowych usługach i handlu, to na tym procesie stracimy. Dodatkowo, będziemy wówczas coraz bardziej skazani na import towarów, pogłębiający się deficyt handlowy i uzależnienie od zagranicznego kapitału.

Przede wszystkim przemysł

Warto zwrócić uwagę, że obecnie zarówno kosztowy model konkurowania, jak i koncepcja energetyki opartej na węglu zaczynają nas krępować. Pierwszy stoi w coraz większej sprzeczności z podstawowym celem społecznym, jakim jest wzrost poziomu życia. Z kolei energetyka węglowa znajduje się dziś pod coraz silniejszym ostrzałem zwolenników niskoemisyjnej gospodarki.


W tym kontekście zmiany w sektorze energetycznym są szczególnie potrzebne. Nie powinno się jednak na nie patrzeć w oderwaniu od tego, co dzieje się (i dziać powinno) w całej polskiej gospodarce. Wciąż trwający – w tej czy innej postaci – globalny kryzys wyraźnie unaocznił, jakie powinny być priorytety na kolejne lata. Jest nim przede wszystkim tworzenie warunków dla rozwoju nowoczesnego, opartego na wiedzy, wysoce produktywnego sektora przemysłowego. Tylko on zapewnia bowiem wysokie płace w gospodarce, znaczny poziom nakładów na badania i rozwój, a także rodzi popyt na zaawansowane usługi, stymuluje innowacyjność i chroni bilans handlowy przed trwałym i/lub nadmiernym deficytem.


Obecnie zarówno kosztowy model konkurowania, jak i koncepcja energetyki opartej na węglu zaczynają nas krępować. Pierwszy stoi w coraz większej sprzeczności z podstawowym celem społecznym, jakim jest wzrost poziomu życia. Z kolei energetyka węglowa znajduje się pod coraz silniejszym ostrzałem zwolenników niskoemisyjnej gospodarki.

Jeśli stworzymy w naszym kraju nowoczesny, bazujący na wiedzy, wysoce wydajny przemysł, a co za tym idzie – zapewnimy wysokie płace w gospodarce, to będzie ona w stanie niejako „utrzymać” nowoczesną energetykę. Wówczas kwestia miksu energetycznego stanie się sprawą drugorzędną. W zdrowej, silnej i innowacyjnej gospodarce firmy oraz gospodarstwa domowe będzie stać na to, by za energię zapłacić więcej. Z tych powodów głównym kryterium dla decyzji podejmowanych przez rząd w energetyce powinno być to, jak przyczynią się one do budowania podstaw nowoczesnych gałęzi przemysłu i jak spójne będą z nowoczesną polityką przemysłową, rozumianą jako stwarzanie korzystnych warunków dla „zaszczepiania” w Polsce tychże branż.

Gospodarczym priorytetem dla Polski na najbliższe lata powinno być tworzenie warunków dla rozwoju nowoczesnego, opartego na wiedzy, wysoce produktywnego sektora przemysłowego. Tylko on zapewnia wysokie płace, znaczny poziom nakładów na B+R, a także rodzi popyt na zaawansowane usługi, stymuluje innowacyjność i chroni bilans handlowy przed trwałym i/lub nadmiernym deficytem.

W praktyce przemiana sektora energetycznego będzie zbieżna z szerszym procesem transformacji, jeżeli spełnionych zostanie kilka warunków. Po pierwsze, jeśli będą brane pod uwagę szerokie aspekty oddziaływania zmian w energetyce na całą gospodarkę – w tym kontekście np. projekt łupkowy wydaje się bardziej atrakcyjny od projektu jądrowego. Gaz z lokalnych zasobów może być bowiem „zapalnikiem” szerokich przemian w przemyśle. Na jego bazie można by stworzyć szeroką paletę podsektorów sektora chemicznego, ograniczając tym samym olbrzymi deficyt, jaki mamy dziś w handlu chemią. Po drugie, jeśli transformacji energetycznej będzie towarzyszył równoległy rozwój lokalnych technologii przemysłowych wspierających nową strukturę energetyki (np. OZE) oraz większą efektywność energetyczną po stronie firm i gospodarstw domowych. Zdecydowanie najgorzej stałoby się, gdyby głównym beneficjentem przemiany została zagranica. Po trzecie wreszcie, jeśli będzie się wspierać wykorzystanie posiadanych dziś technologii i wiedzy w kontekście rynków zewnętrznych. Przykładowo, węgiel stanowi i według prognoz wciąż ma stanowić główne źródło energii w wielu krajach azjatyckich.

Aby ten scenariusz się ziścił, potrzeba jasnych i stabilnych ram regulacyjnych. Bez tego nie da się mówić o długofalowych inwestycjach. Należałoby również przeprowadzić identyfikację potencjalnych obszarów specjalizacji na skalę globalną w zakresie szeroko rozumianych technologii dla energetyki (np. nowoczesnych rozwiązań sieciowych), wsparcia badań w zakresie technologii ekologicznych, a także systemowych bodźców do większej innowacyjności firm energetycznych, jak i tych działających wokół energetyki. Przede wszystkim jednak potrzeba mądrej polityki przemysłowej. Jak bowiem pokazuje przykład krajów o wysokim udziale nowoczesnych przemysłów – bardzo rzadko pojawiają się one samoistnie.

Jeśli stworzymy w naszym kraju nowoczesny, bazujący na wiedzy, wysoce wydajny przemysł, to gospodarka będzie w stanie niejako „utrzymać” nowoczesną energetykę. Wówczas kwestia miksu energetycznego stanie się sprawą drugorzędną. Firmy oraz gospodarstwa domowe będzie stać na to, by za energię zapłacić więcej.

Jaka polityka przemysłowa?

Odpowiedź na pytanie, na czym powinna polegać nowoczesna polityka przemysłowa to oczywiście temat sam w sobie. W głównej mierze chodzi tu o przełamywanie dwóch kluczowych niedoskonałości funkcjonowania rynków: informacyjnych efektów zewnętrznych oraz niedoskonałości koordynacji. To właśnie one powodują, że zaszczepianie nowych, szczególnie tych zaawansowanych i złożonych działalności, nie jest proste. Informacyjne efekty zewnętrzne związane są z kosztownym procesem rozpoznawania, czy w danym kraju dana działalność jest opłacalna. Bezpieczniej i wygodniej jest inwestować w to, co już się sprawdziło. Pionierskie inwestycje – takie, których do tej pory nikt nie podejmował – są znacznie bardziej ryzykowne. Choć są one niezwykle potrzebne, to przy braku właściwego wsparcia mogą do Polski nigdy nie zawitać, co doprowadziłoby do utrwalenia się istniejącej już struktury sektorowej. Z kolei problem niedoskonałości koordynacji wiąże się z tym, że pojawienie się nowych, zaawansowanych technologicznie branż wymaga jednoczesnej obecności nie mniej innowacyjnych poddostawców wyrobów pośrednich oraz komplementarnych wobec nich specjalistycznych usług biznesowych. W wielu przypadkach trudno o wykreowanie tej niezbędnej do powstania przemysłów hi­‑tech masy krytycznej na drodze czysto rynkowej. W efekcie wpada się w swego rodzaju paradoks – nie ma odpowiedniej bazy przemysłowej i naukowej, która mogłaby zbudować podstawy gospodarki zaawansowanej technologicznie, bo nie znalazłaby ona odbiorców na swoje komponenty i innowacje. Nie pojawia się również wytwórca końcowy, gdyż nie widzi on na polskim rynku potrzebnych mu w procesie produkcji kooperantów oraz bazy badawczej.

Nowoczesna polityka przemysłowa powinna przełamywać dwie kluczowe niedoskonałości funkcjonowania rynków: informacyjnych efektów zewnętrznych oraz niedoskonałości koordynacji. To one są główną barierą zaszczepiania nowych, szczególnie zaawansowanych i złożonych, działalności.

Osiągnięcie sukcesu w zaszczepianiu nowoczesnych przemysłów wymaga przełamywania opisanych wyżej ułomności rynku i prowadzenia polityki aktywnie wspomagającej swego rodzaju „eksperymentowanie”. Powinna ona przybierać różne formy, począwszy od zmian w systemie wspierania inwestycji (odejście od wsparcia uzależnionego od ilości zatrudnionych na rzecz uwzględniającego pionierski charakter inwestycji), poprzez finansowanie specyficznych elementów infrastruktury, niezbędnych dla danego projektu produkcyjnego, a na „zgrywaniu” wszystkich niezbędnych elementów – tam, gdzie to konieczne – skończywszy.

O autorze:

Andrzej Halesiak
Dyrektor w Biurze Analiz Ekonomicznych, Bank Pekao S.A.

Ekonomista i menedżer. Członek Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego oraz Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Pracuje w bankowości, będąc Dyrektorem w Biurze Analiz Ekonomicznych Banku Pekao S.A. Wcześniej wiele lat spędził w consultingu. Karierę zawodową rozpoczynał w administracji publicznej (Ministerstwo Finansów). Absolwent Akademii Ekonomicznej w Krakowie oraz Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej (Executive MBA). Autor licznych opracowań, raportów i artykułów poświęconych makroekonomii i rynkom finansowym. Prowadzi bloga dedykowanego bieżącym zagadnieniom gospodarczym (http://andrzejhalesiak.bblog.pl/).

Krzysztof Mrówczyński
Ekspert ds. analiz sektorowych, Bank Pekao S.A.

Ekspert ds. analiz sektorowych w Banku Pekao S.A. Wcześniej pracował jako starszy specjalista w Biurze Strategii PKN Orlen S.A. oraz specjalista ds. analiz sektorowych w Banku BPH. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.