Energetyka – powrót do rzeczywistości

23 listopada 2012

W ciągu ostatnich 20 lat energetyka stała się polem wielu eksperymentów: organizacyjnych, ekonomicznych i technicznych. Udały się one w różnym stopniu. Kryzys ekonomiczny spowodował, że następuje wycofywanie się z wielu z nich, szczególnie tych najbardziej kosztownych, jak działania dotyczące polityki klimatycznej. Wahadło zmian wychyla się w przeciwną stronę, odchodząc od nierealnych i nieudanych pomysłów.

Polityka klimatyczna

Polityka klimatyczna stanowi bardzo ciekawy przykład tego, jak prosty pomysł lobbystów może wpływać na politykę na szczeblu międzynarodowym. Po katastrofie w Czarnobylu, kiedy to zaprzestano budowy nowych elektrowni atomowych, pojawiły się głosy promujące ideę, że nadmierna emisja dwutlenku węgla wywołuje negatywne zmiany w globalnym klimacie. Pomysł ten przerodził się w Europie w politykę redukcji emisji CO2. Plan biznesowy Unii Europejskiej polegał na narzuceniu ograniczeń emisji innym krajom, a następnie sprzedaży im urządzeń do zmniejszania tejże emisji. Pomysł był dobry, gorzej wyszła jego realizacja. Kraje spoza Unii nie przyjęły propozycji nowego protokołu „post-Kyoto”, dotyczącego redukcji emisji. Nie ma zatem wielkich szans na zawarcie realnie funkcjonującego porozumienia.

Unia Europejska ograniczyła politykę klimatyczną do swoich członków, co w praktyce sprowadza się do tego, że nowe, biedniejsze kraje członkowskie są obciążane znacznymi kosztami systemu redukcji CO2, tracąc konkurencyjność na rzecz bardziej zamożnych członków Unii.

Katastrofa w Fukushimie spowodowała całkowity odwrót od elektrowni atomowych, bez których realizacja ambitnych planów redukcji emisji CO2 jest niemożliwa. Niezbyt efektywnie działa wprowadzony przez Unię Europejską system zakupu pozwoleń na emisję (EU ETS). Linie lotnicze spoza Europy odmówiły udziału w tym przedsięwzięciu, a recesja gospodarcza i mniejsze zapotrzebowanie na energię spowodowały spadek cen pozwoleń do 6-8 EUR za tonę, zamiast spodziewanych 30-40 EUR. Pomimo zapowiedzi Komisji Europejskiej, nie ma dużych szans na istotną poprawę działania tego systemu.

Po nieudanych próbach wprowadzania ograniczeń emisji CO2 na całym świecie, Unia Europejska ograniczyła politykę klimatyczną do swoich członków, co w praktyce sprowadza się do tego, że nowe, biedniejsze kraje członkowskie są obciążane znacznymi kosztami systemu redukcji CO2, tracąc konkurencyjność na rzecz starych i bardziej zamożnych członków Unii.

Co więcej, dowody na wpływ emisji CO2 na zmiany klimatu są mało przekonujące, a wycieki informacji z placówek badawczych, zajmujących się klimatem, wskazują na możliwość manipulacji danymi. Emisja CO2 w krajach Unii Europejskiej jest niewielka, a wielkość jej redukcji, jaka była planowana do roku 2020, odpowiada dwutygodniowej emisji Chin.

Polityka klimatyczna będzie powoli zanikać. Jej kontynuacja oznaczałaby utratę konkurencyjności Europy, nie tyle na rzecz Azji, bo tu przewaga technologiczna jest znaczna, ale na rzecz USA, gdzie w oparciu o tanią energię z gazu dokonuje się odbudowa przemysłu. W ciągu 5-7 lat USA są w stanie skutecznie konkurować z Niemcami w produktach wysokich technologii. Europa, a szczególnie jej silnik gospodarczy Niemcy, nie może sobie na to pozwolić.

Odnawialne źródła energii – OZE

Odnawialne źródła energii były promowane jako element realizacji polityki ograniczenia emisji CO2, za co teraz płacą sporą cenę.

Odnawialne źródła energii były promowane jako element realizacji polityki ograniczenia emisji CO2, za co teraz płacą sporą cenę. Dodatkowo Europa przyjęła dwa wadliwe systemy wspierania OZE: taryfy gwarantowane i zielone certyfikaty. Są to mechanizmy otwarte i niestabilne. Jak wszystkie tego typu rozwiązania, w których brak ograniczenia całkowitej wielkości subsydiów, prowadzą do gwałtownego wzrostu kosztów, a w konsekwencji do pojawienie się poważnych ograniczeń w rozwoju OZE. Hiszpania, Włochy, Bułgaria i Czechy nakładają już obostrzenia na subsydia. Nowa polska ustawa dotycząca OZE również zmierza do zredukowania wspomagania OZE. Oba istniejące systemy wsparcia separują źródła odnawialne od rynku energii. Mapa drogowa rozwoju OZE, przy istniejących systemach wsparcia, byłaby mapą drogową likwidacji rynku energii.

Komisja Europejska ma świadomość chaosu, jaki wkradł się do rozwoju OZE i proponuje opracowanie sposobu wsparcia, który byłby systemem rynkowym o ograniczonych subsydiach. Nowy mechanizm wsparcia OZE powinien być centralnym systemem europejskim, który byłby zasilany ze składek państw członkowskich w proporcji do wielkości ich PKB per capita. Mógłby dzielić się na dwie części: centralną, stanowiącą około 20% całości, przeznaczoną na wspieranie dużych projektów (jak farmy wiatraków na Morzu Północnym) oraz na część regionalną, przeznaczoną na rozwój małych źródeł wytwórczych. Wielkość funduszy powinna być ściśle określona. Dofinansowywane byłyby tylko koszty inwestycyjne w formie pożyczki, która mogłaby być stopniowo umarzana proporcjonalnie do ilości wyprodukowanej energii. Odnawialne źródła działałyby więc na konkurencyjnym rynku, na tych samych zasadach, jak wszyscy producenci korzystający z innych źródeł.

Mix energetyczny Polski

Do 2050 roku głównym paliwem pozostanie węgiel kamienny. Produkcja energii elektrycznej z tego paliwa wzrośnie o około 10%. Jednak zużycie węgla kamiennego pozostanie na obecnym poziomie, ze względu na poprawę sprawności nowych bloków wytwórczych.

Pomysły zeroemisyjnej energetyki, jakie czasem pojawiają się w Brukseli, są zupełnie nierealne. Przeprowadzone symulacje dla Polski w horyzoncie czasowym do 2050 roku wskazują, że nawet, kiedy nie ma ograniczeń kosztowych, to ograniczenia techniczne powodują, że udział OZE w produkcji energii elektrycznej będzie wynosił około 20%, pod warunkiem, że obecna produkcja energii elektrycznej [1] wzrośnie dziesięciokrotnie.

Udział gazu również może wynieść około 20%, pod warunkiem, że ceny [2] gazu spadną poniżej 200 USD/1000 m3, a jego zasoby pozwolą na skierowanie około 10mld m3 dla elektrowni [3]. Produkcja energii z gazu musiałaby wzrosnąć z obecnych około 5TWh do 46TWh w roku 2050. Głównym paliwem pozostanie węgiel kamienny. Produkcja energii elektrycznej z tego paliwa wzrośnie o około 10%. Jednak zużycie węgla kamiennego pozostanie na obecnym poziomie, ze względu na poprawę sprawności nowych bloków wytwórczych. Zmaleje produkcja energii elektrycznej z węgla brunatnego, ze względu na brak akceptacji społecznej dla nowych odkrywek. Nie będzie elektrowni jądrowych, ze względu na ich wysoki koszt oraz sprzeciw społeczeństwa.

Powrót do rzeczywistości

Teoretycznie Polska otrzymała pewien przydział bezpłatnych pozwoleń na emisję CO2, jednak koszty, jakie ponoszą przedsiębiorcy w celu uzyskania darmowych pozwoleń są większe od ceny, za jaką można je kupić na wolnym rynku.

Po wielu latach promowania nierealnych pomysłów wracamy do realnego świata. Jednak to nie jest ten sam świat, jaki był przed 20 laty. Chociaż węgiel pozostanie głównym paliwem, wzrośnie prawie dziesięciokrotnie udział odnawialnych źródeł energii oraz gazu. Nowe elektrownie węglowe będą bardziej sprawne, a możliwość komercyjnego zgazowania węgla jeszcze bardziej poprawi ich sprawność. Instalacje odsiarczania i redukcji emisji NOx znacznie zmniejszą emisję tych gazów.

Jednak polskie elektrownie i elektrociepłownie będą musiały w latach 2013-2020 kupować po około 160 mln ton pozwoleń na emisję CO2 rocznie. Teoretycznie Polska otrzymała pewien przydział bezpłatnych pozwoleń na emisję CO2, jednak koszty, jakie ponoszą przedsiębiorcy w celu uzyskania darmowych pozwoleń są większe od ceny, za jaką można je kupić na wolnym rynku.

Jeżeli utrzymałaby się niska cena pozwoleń na poziomie do 10 EUR za tonę, oznaczałoby to wydatek do 6,5 mld PLN rocznie i 45 mld PLN do roku 2020. Jeżeli jednak cena pozwoleń wzrośnie do 40 EUR za tonę, tak jak chciałaby Komisja Europejska, wówczas koszty pozwoleń na emisję CO2 wyniosą ponad 25 mld PLN rocznie i około 180 mld PLN do roku 2020. Te dodatkowe wydatki przełożą się na ceny energii elektrycznej i trudno będzie uniknąć ich negatywnego oddziaływania na gospodarkę.

Wszystko wskazuje na to, że polityka klimatyczna, w takim wymiarze jak obecnie, nie będzie kontynuowana po roku 2020. Niestety, podpisany przez Polskę w grudniu 2008r. pakiet klimatyczny i zgoda na udział w systemie handlu emisjami będą kosztowały gospodarkę i całe społeczeństwo dziesiątki miliardów złotych, a stagnacja gospodarki wywołana kosztami tego pakietu będzie trudna do pokonania.

[1] Bez udziału współspalania.
[2] Obecnie importujemy gaz po około 500USD/1000m3.
[3] Obecne całkowite zużycie w Polsce wynosi około 14mld m3.

O autorze:

prof. Władysław Mielczarski
Politechnika Łódzka

Pracuje na stanowisku profesora zwyczajnego na Politechnice Łódzkiej. Pełni funkcję członka Rady Programowej Centrum Strategii Energetycznych (CSE) w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową. Jest również członkiem europejskiego think-tanku działającego w obszarze energetyki – European Energy Institute. Był jednym z projektantów rynków energii elektrycznej w australijskim stanie Wiktoria i kanadyjskiej prowincji Ontario. Jako doradca rządu przygotował w roku 1999 projekt rynku energii elektrycznej dla Polski, a w roku 2006 brał udział w opracowywaniu Programu dla elektroenergetyki, będącego bazą dla nowej organizacji firm energetycznych w Polsce.