Cztery filary polskiej energetyki

16 listopada 2012

Rozmowę prowadzi Leszek Szmidtke,
dziennikarz Centrum Strategii Energetycznych i Radia Gdańsk.

Leszek Szmidtke: Przyszłość polskiej energetyki należy pańskim zdaniem oprzeć na 4 filarach: bezpieczeństwie energetycznym, realizacji unijnych zobowiązań, wzroście gospodarczym i budowie społeczeństwa „świadomego energetycznie”. Jak pogodzić te, niekiedy rozbieżne, kryteria?

Grzegorz Benysek: Musimy dokonać pewnych wyborów. Nim jednak zaczniemy się zastanawiać, jakie źródła energii zapewnią nam bezpieczeństwo energetyczne, zmniejszą zanieczyszczenie środowiska, przyczynią się do wzrostu gospodarczego i zarazem uczynią nasze społeczeństwo świadomym energetycznie, zastanówmy się nad naszymi zachowaniami. Wciąż nie jesteśmy społeczeństwem oszczędnym, nie posiadamy nawyków, aby efektywnie użytkować energię elektryczną, a w związku z tym marnujemy bardzo dużo energii. Wystarczy wyjmować ładowarki telefonów komórkowych z gniazdek, kiedy nie są potrzebne, wyłączać radia, telewizory i inne urządzenia z trybu „stand-by”. Podobnie sprawa wygląda z podłączonymi do sieci zasilaczami laptopów. Nie wspominając o energooszczędnym oświetleniu, które jest coraz tańsze. Jeszcze większy potencjał efektywnościowy drzemie w naszej gospodarce. Dzięki tego typu działaniom, na pewien czas, możemy oddalić bądź zmniejszyć uciążliwości, jakie dla odbiorców energii przyniesie rok 2016. Jednak działania proefektywnościowe nie zdejmą z nas obowiązku odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące przyszłości polskiej energetyki.

Musimy wybierać konkretne źródła energii? Może lepszym rozwiązaniem będzie dywersyfikacja?

Musimy się zdecydować na takie rozwiązanie, które będzie najkorzystniejszym połączeniem wspomnianych kryteriów. Nie jestem zwolennikiem radykalnych rozwiązań. Uważam, że działające obecnie elektrownie na węgiel brunatny lub kamienny powinny pracować do kresu swojej żywotności technologicznej – nie stać nas na ich wyłączanie. Natomiast nie widzę potrzeby budowania nowych bloków. Tym bardziej, że w aspekcie problemów 2016 roku musimy szybko pozyskać nowe moce wytwórcze. Przecież wiadomo, że budowa dużych elektrowni systemowych jest bardzo kosztowna i długotrwała. Tak dużo ostatnio mówi się o sieciach inteligentnych. Moim zdaniem sieci inteligentne to nie tylko określone rozwiązania technologiczne, takie jak AMI czy automatyzacja sieci, ale również nowe mechanizmy determinujące relacje pomiędzy graczami funkcjonującymi na rynku energii. Sieci inteligentne (sieci przyszłości) to sieci z dwukierunkowym przepływem usług, w których wyzwolony zostanie potencjał energetyczny (efektywnościowy, generacyjny), drzemiący zarówno w przemyśle, jak i u odbiorców końcowych – przyszłych prosumentów. Być może w ten sposób będziemy mogli szybko, a zarazem skutecznie, wyjść naprzeciw wyzwaniom roku 2016.

Bezpieczeństwo energetyczne należy zbudować na rodzimych źródłach energii pierwotnej. Wśród nich jest węgiel, odnawialne źródła energii oraz, być może w przyszłości, gaz łupkowy. Obecnie węgiel jest naszym podstawowym źródłem energii (nasze bezpieczeństwo energetyczne jest na nim oparte), ale koszty jego wydobycia rosną coraz bardziej.

Groźba ograniczenia dostaw energii elektrycznej po 2016 roku na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo energetyczne. Większą pewność dostaw będziemy mieli budując duże elektrownie systemowe czy stawiając na dużą ilość niewielkich źródeł i model energetyki rozproszonej?

Mówiąc o bezpieczeństwie dostaw energii, system oparty na kilku/kilkunastu dużych elektrowniach jest bardziej wrażliwy na sabotaż niż system działający w oparciu o kilka czy kilkanaście tysięcy źródeł małej i średniej mocy. Mówiąc natomiast o bezpieczeństwie energetycznym kraju w aspekcie strategicznym, na pewno nie zapewnią nam go elektrownie atomowe. Jeżeli bowiem zapadnie decyzja polityczna o ich budowie, to będziemy skazani na import niemalże wszystkiego. Począwszy od technologii, a skończywszy na wzbogaconym paliwie. Bezpieczeństwo energetyczne kraju należy budować na rodzimych źródłach energii pierwotnej. Wśród nich są: węgiel, odnawialne źródła, a być może w przyszłości gaz łupkowy. Ponieważ zasoby tego ostatniego wciąż są pod dużym znakiem zapytania, skoncentrujmy się na dwóch pierwszych. Węgiel w obecnej chwili, biorąc pod uwagę polskie realia, wciąż jest najtańszym źródłem energii – sytuacja ta jednak nie będzie trwała wiecznie. Nie można zapominać o fakcie, iż koszty wydobycia systematycznie rosną (w chwili obecnej na przykopalnianych hałdach zalega węgiel o wartości kilku miliardów złotych), należy również pamiętać o kosztach związanych z limitami emisji CO2. Zobowiązania, które przyjęliśmy przystępując do Unii Europejskiej, ograniczają wybór. Już wkrótce opłaty za emisję CO2 boleśnie odbiją się na naszych kieszeniach i zostaniemy w ten sposób zmuszeni do szukania rozwiązań mniej kosztownych. Należy sobie jednoznacznie powiedzieć, że restrykcyjne rozwiązania środowiskowe w UE zmierzają do całkowitego wyeliminowania węgla jako źródła energetycznego – zmierzają do dekarbonizacji gospodarki.

Polska, ratyfikując pakiet „3×20”, zobligowała się do redukcji emisji CO2, zmniejszenia zużycia energii i zwiększenia udziału energetyki odnawialnej do 2020 roku. Aby się z tych zobowiązań wywiązać, należy postawić na większą efektywność w produkcji, przesyle, rozdziale i korzystaniu z energii, no i rozbudowywać niskoemisyjne źródła, a w szczególności te odnawialne.

Jednak nasi energetycy chyba nie przejmują się taką wizją, skoro pod Pelplinem ma powstać budowana od podstaw elektrownia węglowa, a w Kozienicach i Opolu powstaną nowe bloki.

Od pomysłu do realizacji jest bardzo długa droga. O ile mi wiadomo, oprócz budowy elektrowni północnej, równolegle planowana jest budowa dwóch kopalni węgla kamiennego. Nie zapominajmy, że wcześniej Kulczyk Holding wycofał się już z planów budowy elektrowni węglowej na Białorusi. Niedawna rezygnacja z budowy bloku węglowego w Ostrołęce przez Energę i niskie wyceny giełdowe akcji spółek z sektora energetyki węglowej są przykładem, że inwestorzy indywidualni oraz instytucje finansowe traktują energetykę opartą na węglu jako mało opłacalną w przyszłości. Polska ratyfikowała pakiet klimatyczny, zobowiązując się m.in. do 20% udziału energetyki odnawialnej w bilansie produkcji. Musimy się z tych zobowiązań wywiązać, ponieważ w przeciwnym razie na Polskę zostaną nałożone wysokie kary. Należy więc postawić na większą efektywność wykorzystania energii oraz na rozbudowę niskoemisyjnych źródeł energii.

OZE już są sporym, a mogą być jeszcze poważniejszym, impulsem dla gospodarki. Zyskają na tym przede wszystkim nasze firmy, jest też miejsce dla nowoczesnych rozwiązań, które mogą powstawać w naszych uczelniach oraz przedsiębiorstwach – OZE mogą być impulsem innowacyjnym dla naszej gospodarki. To także dziesiątki, a może nawet setki tysięcy nowych miejsc pracy.

Pozostaje gospodarka, a dokładniej stymulacja dla rozwoju gospodarki, przez poszczególne rodzaje energetyki. Gdzie zyskamy najwięcej?

Moim zdaniem odnawialne źródła energii są najkorzystniejsze dla gospodarki. Energetyka oparta na węglu – pomijam unijną politykę zmierzającą do znacznego ograniczenia jej roli w całościowym bilansie – nie jest w stanie przysporzyć znaczącej liczby nowych miejsc pracy, nowych impulsów rozwojowych oraz impulsów innowacyjnych w naszej gospodarce. Będzie to raczej konserwowanie istniejącego stanu. Również energetyka jądrowa nie przysporzy zbyt wielu korzyści. Jeżeli zapadnie decyzja o budowie elektrowni jądrowej, to z inwestycji w wysokości ponad 40 mld złotych do naszej gospodarki trafi co najwyżej kilka mld zł. Reszta będzie zarobkiem firm zagranicznych. Niewielki będzie również udział polskiej myśli technicznej. Natomiast będzie to duże obciążenie dla gospodarki, gdyż PGE i polskie banki nie dysponują wystarczającymi środkami na doprowadzenie inwestycji do końca. Budżet państwa będzie musiał więc udzielić gwarancji, do tego koszty kredytu i ubezpieczenia wpłyną negatywnie na krajową energetykę i odbiją się na gospodarce. Tymczasem wystarczy zrezygnować z fikcji, jaką jest obecnie praktykowane w polskich elektrowniach współspalania węgla oraz biomasy i zaoszczędzone w ten sposób kilka mld zł rocznie przeznaczyć na energetykę odnawialną, aby dać realną szansę na dynamiczny rozwój tego sektora. Brak prostego i przejrzystego systemu wsparcia powoduje, że ceny technologii i usług dla OZE są znacznie wyższe niż w innych krajach. Mimo to OZE już są sporym, a mogą być poważnym, impulsem dla polskiej gospodarki. Zyskają na tym przede wszystkim nasze firmy, jest też miejsce dla innowacyjnych rozwiązań, które mogą powstawać na naszych uczelniach oraz w przedsiębiorstwach. Są to dziesiątki tysięcy nowych miejsc pracy. Nawet niewielkie dopłaty do zakupów ogniw fotowoltaicznych, turbin wiatrowych czy technologii CHP (ang. Combined Heat and Power – przyp. red.) mogą uruchomić lawinę drobnych inwestycji, których suma wpłynie pozytywnie na naszą gospodarkę. Poza tym nie można zapominać o fakcie, iż małe przydomowe źródła energii mogą być użyteczne dla OSD (operatora systemu przesyłowego – przyp. red.) – czyli istnieje możliwość budowy zupełnie nowych relacji.

Świadomość energetyczna społeczeństwa jest równorzędnym kryterium wobec wymienionych wcześniej. Kształtowanie odpowiednich postaw zaowocuje nie tylko oszczędnościami w codziennym życiu, ale z pasywnego konsumenta przejdziemy do roli prosumenta.

Świadomość energetyczna w zestawieniu z poprzednimi kryteriami wydaje się mało istotnym dodatkiem.

Jest równorzędnym kryterium wobec wymienionych wcześniej. Kształtowanie odpowiednich postaw zaowocuje nie tylko oszczędnościami w codziennym życiu, ale z pasywnego konsumenta przejdziemy do roli prosumenta, staniemy się partnerem dla sektora energetycznego, któremu będziemy mogli świadczyć szereg usług. Jeżeli zmiany w systemie prawnym spowodują wzrost opłacalności wytwarzania energii elektrycznej przez indywidualne osoby, to zauważymy jak szybko będzie przybywało nam energii z takich źródeł. Istnieje również potrzeba świadczenia szerokiej gamy usług, które pomogą w założeniu i eksploatacji domowych urządzeń. Drobna energetyka odnawialna wyzwoli w społeczeństwie aktywne postawy i pozwoli inaczej (świadomie) spojrzeć na zagadnienia związane z użytkowaniem energii – staniemy się społeczeństwem świadomym energetycznie. Dlatego moim zdaniem wybór OZE dla naszego kraju jest najlepszym wyborem na przyszłość.

O autorze:

prof. Grzegorz Benysek
Uniwersytet Zielonogórski

Dyrektor Instytutu Inżynierii Elektrycznej Uniwersytetu Zielonogórskiego, autor ponad 120 prac naukowych z dziedziny elektroenergetyki (w tym z obszaru energetyki rozproszonej). Pełni funkcję członka Rady Programowej Centrum Strategii Energetycznych (CSE) w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową. Działa na rzecz budowy społeczeństwa świadomego energetycznie oraz intensyfikacji wykorzystania odnawialnych źródeł energii zarówno w przemyśle energetycznym jak i ruchu kołowym (twórca Lubuskiego Samochodu Ekologicznego i współtwórca firmy EkoEnergetyka Zachód, specjalizującej się we wdrażaniu nowych technologii w dziedzinie ekologicznych rozwiązań w energetyce).

Inne artykuły tego autora:
16/11/2015 Co może być polską specjalizacją energetyczną? 25/04/2014 AMI: „automatyczny inkasent” czy coś więcej?